FreshMail.pl

Nauka pływania żabką

Kamil

Twórca bloga :) Uwielbia sport, a w szczególności techniczne aspekty.

Może Ci się również spodoba

79 komentarzy

  1. iza.j napisał(a):

    Witam, mam już swoje lata i dopiero teraz postanowiłam spróbować pokonać lęk przed wodą i nauczyć się pływać:) oglądałam wiele świetnych filmików bardzo pomocnych ale na kilka ważnych dla mnie pytań odpowiedź otrzymałam właśnie w tej prezentacji.
    Bardzo fajne i pomocne tłumaczenie.
    Dla wprawnych pływaków pewnie banalne, ale dla początkujących wierzcie mi wszystkie ruchy w wodzie wydają się bardzo trudne.
    Pozdrawiam twórcę bloga

    Iza.j

    • Kamil napisał(a):

      Cześć Izo.
      Ciesze się iż udało mi się chociaż na kilka pytań odpowiedzieć. Prezentacja i tak była tylko wstępem do żabki. Jeszcze sporo jest do omówienia.

    • Agata napisał(a):

      Witam, zaczęłam naukę pływania i grzbietem pływam w “miarę”, ale zaczęłam do kraula i są schody, nie mogę utrzymać się na wodzie, pomaga deska, ale mam strach przed samodzielnym ruchem, próbowałam do żabki ale tutaj też strach “łamie” moje podejście do wody, proszę o wskazówkę jak go pokonać.

  2. szkuba napisał(a):

    Witam, rysunek starczy za tysiąc słów 🙂 fajnie że taka forma się pojawiła. Co do tego co powiedziałeś chciałbym jeszcze dodać ze ruch rąk na zewnątrz nie służy napędowi a ustawieniu ramion w pozycji w której możemy zagarniać wodę do środka no i występuje też takie podciągnięcie o którym wspominałeś że podciągamy ciało po przodu na rękach w momencie kiedy te się zbliżają do środka i to dopiero jest napęd. ja tego jeszcze nie końca czuję ale myślę że z czasem się uda 🙂 No i chyba warto dodać że ten słynny pływak na zdjęciu trzyma głowę (prawie) nieruchomo w stosunku do tułowia przez cały cykl pod kątem mniej więcej 45 stopni czyli nie występuje “potakiwanie”. Ważna sprawa z szerokością rozwarcia kolan (ja jeszcze muszę nad tym mocno pracować ) no jeszcze kwestia odpowiedniej synchronizacji czasowej ale to pewnie zdradzisz w kolejnych odcinkach 😉 ogólnie polecam filmiki z Phelpsem na Ytube z komentarzem Boba Bowmana : http://www.speedousa.com/michael-phelps-tips.shtml

    • Kamil napisał(a):

      Hej,
      zgadza się kilka uproszczeń wprowadziłem w tym opisie. Zależało mi na ogólnym zarysie ruchów. Pozwoliłem sobie troszkę bardziej opisać ręce i nogi, ale ogólnie miał to być zarys. Z tymi rękoma przyznaje Ci rację, ale ja osobiście lubię troszkę bardziej “agresywnie” korzystać z rąk. Wkładam trochę więcej siły i hmm mam ruch do przodu oraz do góry. Nie wiem czy to super technicznie jest, ale lubię tak 😉
      Co do głowy…. tego nawet nie chciałem poruszać w wstępie. Wyobraź sobie początkującą osobę słuchającą tego wideo. Próbuje potem taka osoba pamiętać o rękach, nogach…głownie… za dużo tego. Zawsze się znajdzie ktoś kto nie dosłyszy słowa wstęp, zarys itp. Wolę by materiał dało się łatwo wprowadzić w życie. Iść na basen i się cieszyć z efektów. Jedząc kęsami zjesz więcej i będziesz miał więcej radości z jedzenia 🙂 No chyba że wolisz lejek i wszystko na raz 😉 A za filmik dziękuje, zapoznam się.

      • szkuba napisał(a):

        Trochę to trwało ale w końcu do tego doszedłem 😉 oczywiście masz rację można tak pływać jak to opisujesz również z mocniejszą pracą rąk daje to lepsze zakotwiczenie ciała rękami. Ostatnio widziałem wideo o stylu klasycznym gdzie uznani trenerzy stwierdzili że żabkaże dzielą się na przednio lub tylno napędowych 😉 Ogólne zarysy każdego stylu są takie same, później warto go dostosować do swoich predyspozycji.

        Pozdrawiam

  3. iza.j napisał(a):

    Witaj (sorry za takie spoufalenie), mam do Ciebie pytanie które pewnie wydać się może zupełnie banalne ale nie wiem kogo mogłabym o to zapytać nie narażając się na śmieszność. Względnie opanowałam ruch rąk i nóg w stylu klasycznym co było dosyć trudne gdyż jak zaprogramowana potrafiłam tylko kraulować oczywiście niepoprawnie ale nie o to chodzi. Płynę dosyć wolno ale tylko z piankowym makaronem (czy jak to tam się nazywa) gdy postanowiłam odłożyć go, to jakoś dosyć głęboko jestem pod lustrem wody że mam problem z zaczerpnięciem powietrza i ogólnie z wynurzeniem się na powierzchnię. Jestem pewna że robię jakieś głupie błędy ale wstyd mi pytać ratowników, bo nie dość że stara baba to jeszcze nie potrafi najłatwiejszym ze styli popłynąć. Gdybyś mi podsunął jakieś sugestię byłabym wdzięczna.
    Pozdrawiam Iza. J

    Pozdrawiam

    • Kamil napisał(a):

      Hej,
      pływanie nie jest takie banalne jakby się mogło wydawać 🙂
      Z Twojego opisu wnioskuję w sumie jeden możliwy scenariusz.
      Piankowy makaron daje Ci sztuczną wyporność i trzyma Cię bliżej powierzchni wody. Przywykłaś do tej dodatkowej wyporności. Po odłożeniu makaronu dalej pracujesz jak pracowałaś, brakuje tylko tej wyporności. Powoduje to iż pod wodą płyniesz o wiele głębiej niż z makaronem. Wynurzenie się z tej głębokości sprawia Ci kłopoty i uniemożliwia poprawną żabkę.
      To tyle z mojej teorii.
      Co Ci mogę poradzić? Staraj się płynąć blisko powierzchni wody. Nie “nurkuj” pod wodę kiedy przechodzisz do fazy szybowania. Chcesz raczej wykonać literkę S, czyli wskoczyć pod wodę wygiąć się i szybować.

      Bez materiału filmowego to wszystko co mogę wywnioskować z Twojego opisu. Mam nadzieję, iż pomogłem chociaż trochę 🙂

      • Iza.J napisał(a):

        Dzięki, że poświeciłeś mi chwilę. Nie wiem czy mi pomogłeś, nie poddaję się i bardzo mi zależy żeby to jako tako opanować więc idę (lub płynę) żółwim tempem do celu.
        To że makaron daje mi sztuczną wyporność i mi to się podoba to racja:) ale do czorta jak tę wyporność poprawić, a może to wszystko siedzi w mojej głowie i ten głupi lęk i nie zupełna swoboda w wodzie powoduje moje kłopoty.
        Fajnie że odpisujesz ludziom takim którzy potrzebują dobrego słowa jakiejś porady. Ale z tym nurkowaniem to pojechałeś:) sama z własnej ochoty nigdy bym nie pomyślała że ja mogę nurkować”)
        Pozdrawiam Cię

  4. Kasia napisał(a):

    Ja tam wolę żabkę krajoznawczą – czyli bez wydechów do wody 😀

  5. robert napisał(a):

    Witam
    Kamil,powiedz mi czy jestem jakiś strasznie odporny na naukę pływania ,czy to normalne.Mam 38 lat,po 16 godzinach nauki opanowałem “nietonięcie” ,inaczej rzecz ujmując : “pływanie ” na grzbiecie .Tzn,potrafię w ciągu 40 min przeprawić się 8 razy przez basen.Inni pewno po tylu godzinach to juz śmigają kraulem.Ale zostawmy to.Chciałbym teraz zacząć naukę pływania na brzuchu.Od czego wg Ciebie powinienem zacząć : kraul czy żabka .Gdy kładę się na wodzie ,to potrafię przepłynąc strzałką kilka metrów (do momentu gdy nie braknie mi powietrza) .Co radzisz? Pozdrawiam

    • Kamil napisał(a):

      Cześć Robert,
      Z tym “w 16 godzin śmigam kraulem” to bym się wstrzymał. Powiem tak, potrzebujesz 16 godzin to znaczy, że ich potrzebujesz i tyle. Pływanie jest nader specyficznym sportem. To tak jakbyś zaczął naukę chodzenia ale zamiast na lądzie to w wodzie. To nie jak ćwiczenie poprawnej pozycji przy wyciskaniu sztangi. Tutaj na nowo uczysz umysł, ciało jak działać w zupełnie nowym medium jakim jest woda…no ale starczy wywodu. Istotne byś wierzył w siebie i nie patrzył na ilość godzin.

      Wydaje mi się, że większość osób zaczyna od żabki. Ja w sumie szybciej opanowałem “jako taką” żabkę niż kraula. Moim zdaniem wynika to z tego, że żabkę można zacząć od wersji “turystycznej” czyli z głową nad wodą. Nie jest to poprawna stylowo żabka i uczy wielu złych nawyków…ALE… jest komfort psychiczny, głowa nad wodą.
      Nie bronie zaczynania od kraula, ani od żabki. Tutaj raczej zależy co szybciej “wchodzi” i co czujemy się bardziej komfortowo trenować.

      • robert napisał(a):

        Witam
        Dziękuję za odpowiedź 🙂
        Jeszcze parę godzin spędzę na “grzbiecie” a potem znów zwrócę się o pomoc do instruktorki 🙂
        Pozdrawiam
        Robert

        • szkuba napisał(a):

          Robert, jesteśmy w tym samym wieku! ja zacząłem się uczyć pływać rok temu. Wcale nie jest tak łatwo człowiek ma już lata niepływania za sobą, niektóre ścięgna i mięśnie nie chcą pracować prawidłowo ale chyba najważniejsze że czlowiek nie ma tak naprawdę pojęcia na czym tak naprawdę polega pływanie? Na sile, wydolności aerobowe, godzinach wypływanych na basenie? Otóż najważniejsze jest tak naprawdę trudno dla nas (38-latków ) osiągalne jest to wyczucie pozycji naszego ciała i poczucie wody. Moja 8-letnia córka potrzebuje kilkukrotnie mniej czasu aby się czegoś nauczyć co nie znaczy to że się poddaję po prostu jestem świadomy że muszę spędzić nad tym dużo czasu i to od Ciebie zależy czy spędzisz go dobrze czyli ćwicząc świadomie. Pewna szkoła plywania (bez kryptoreklamy) postawiła tezę że najważniejsze są w kolejności: ćwiczenia równowagi w wodzie, ćwiczenia uczące opływowości i dopiero na końcu siła napędowa. Życzę powodzenia. PS i nie przejmuj się tym że inni są od ciebie szybsi, ćwicz swoim tempem ci którzy tylko plywają bez dodatkowych ćwiczen uczą się bardzo powoli lub wcale.

  6. Ilona napisał(a):

    Bardzo przyjemnie się Ciebie słucha, ogromnie pomocna strona! Pozdrawiam 🙂

  7. Maja napisał(a):

    Cześć
    Bardzo ciekawa strona,stworzona z pasją. Miło się Ciebie słucha.
    Uczę się pływać, ale niestety jest ciężko to wszystko opanować.

  8. Jacek napisał(a):

    Kamilu, jesteś świetny i bardzo Ci dziękuję, że poświęcasz swój czas, żeby pomóc innym, w tym mnie, lepiej pływać. Od kilku tygodni chodzę co dwa dni na basen i przyglądam się lepszym pływakom pod wodą, żeby odkryć sekrety pływania, jednak największym moim odkryciem i najbardziej pomocnym w tym względzie jesteś Ty i Twoja strona! Dzięki wielkie i obiecuję, że “składając ręce do modlitwy” wspomnę też o Tobie – moim nauczycielu pływania, hehe.

  9. Marta napisał(a):

    Witam, pływam od 4 m-cy 2-3 razy w tygodniu 35 min (46 dlugości 25 m basen). Idzie mi fajnie, tylko od jakiegoś czasu bolą mnie plecy (w okolicach szyi). Może mógłbyś coś więcej pokazać/opowiedzieć o pozycji głowy w trakcie pływania-może coś robię nie tak… pozdrawiam. B. fajn

    • Kamil napisał(a):

      Cześć Marto,
      jeśli chodzi o ułożenie głowy to powinno ono być naturalne. W sensie, jak stoisz głowę masz równo z resztą ciała. To samo chcesz uzyskać w pływaniu, zaawansowani pływacy modyfikują to ustawienie ale początkujący niech zostaną przy neutralnej pozycji. Pozycja głowy w żabce także jest niezmienna, to ciało ma ustawiać głowę w wygodnej pozycji do oddechu. Być może sama zadzierasz głowę do góry by zaczerpnąć powietrza? Jeśli tak, to tutaj bym upatrywał źródła bóli.

  10. Ania napisał(a):

    Kamil, ja także lubię Twoją stronę! ale do rzeczy – mam 34 lata i dopiero teraz uczę się pływać. przerobiłam 10 zajęć z instruktorem. na początku bardzo bałam sie wody, panicznie, ale jakoś to przełamałam. wciaż tkwię na płytkim basenie. ale z tym nie mam problemu – sportowy przyjdzie z czasem. mam problem z kraulem – nie potrafię oddychać – robię tą rotację ale nie potrafię zaczerpnąć powietrza. a już na lewą stronę to w ogóle.. czy myślisz, ze z czasem się nauczę? a może są jakie dobre ćwiczenia na to? czy to nie problem, ze czasem zakładam płetwy wtedy jest mi trochę łatwiej? myślałam, ze żabką będzie prościej – a tu gucio – pod wodą dość ładne ruchy żabkowe wykonuję, ale na wodzie zupełnie nie mogę sie utrzymać. w sumie razem i samodzeilnymi wypadami na basenie byłam 14 godzin czy to normalne, ze tak mi kiepsko idzie? głównie denerwuje mnie ten “oddech” w kraulu…

    • Kamil napisał(a):

      14 godzin powiadasz… ech syndrom dorosłej osoby. Przestań skupiać się na zasadach, poradach itp. Zacznij działać jak dziecko. Podam Ci przykład. Załóż dziecku rolki. Będzie się poruszać bez pewności, ale z czasem osiągnie pewność itp. Czy dziecko po godzinie rzuci rolki i powie “buuu już godzina mineła a ja nie umiem” albo “muszę znaleźć książkę”. Wątpię, raczej zaufa ciału. Nie twierdzę iż użycie trenera/zajęć w przypadku pływania to błąd. Twierdzę jedynie, że nie warto spinać się “minęło 14 godzin i nic”. Potrzebujesz więcej czasu i tyle.

  11. Kasia napisał(a):

    Mam pytanie co do ostatniej w filmie, rysowanej przez Ciebie na czerwono figury płynięcia “niekoniecznie” poziomego. Jak tego uniknąć?? Jestem początkująca, ale często podczas pływania schodzę do takiej pozycji…

    • Kamil napisał(a):

      Rozumiem, iż chodzi o pozycję gdzie nogi/pupa są bardzo głęboko? Wyprostuj się i staraj się mięć pupę wyżej. Niech ktoś patrzy jak płyniesz i Cię koryguje. Nie ma innych rad niż ciągłe próbowanie + korekta. W pływaniu niestety ale korekty może dokonać tylko druga osoba, która Cię widzi.

  12. Damian napisał(a):

    Jedna uwaga dotycząca terminologii: z wierzchu stopy mamy podbicie, od spodu jest sklepienie (to z grubsza ta część, która nie dotyka podłoża). W wielu miejscach jest to mylone, tu chyba też.

    Dziękuję za tę świetną stronę 🙂

  13. Monika napisał(a):

    A ja chciałabym pocieszyć wszystkich 10-cio i 16-to godzinnych pływaków 🙂
    Uczę się pływać od czterech miesięcy i już wydawało mi się, że jestem na pływanie zupełnie odporna – a tu niespodzianka, najpierw zaczął wychodzić mi styl grzbietowy, a dziś nagle – ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu – też żabka. Po prostu chyba ciało musi nabrać odpowiednich nawyków, kwestia wielu powtórzeń, ćwiczeń… i nagle to wszystko zaczyna grać 🙂 Wierzę, że na kraula też przyjdzie czas.
    Pozdrawiam wszystkich pływających i prawie-pływających oraz Kamila – dzięki za genialną stronę!

  14. klaudia napisał(a):

    Witam, mam zamiar uczyć się pływać, na basenie byłam raz przez godzinę , dzisiaj idę znowu.
    na razie sie uczę utrzymywać na wodzie ze słynnymi makaronami, muszę mieć dwa.
    poruszam się baaaardzo wolno, ale ciut mniej boję się wody niż kiedyś
    3mam kciuki za wszystkich uczących się , ja mam 26 lat i mam nadzieję że w lato już pójdę na głęboki basen i się nie utopię – to będzie sukces

  15. joel napisał(a):

    A ja mam moze glupie pytanie,ale co tam 😉 Tez z tych ktorzy w stosunkowo poznym (29) wieku zaczely sie uczyc plywac,ale ze instruktora mam doskonalego po 3 tygodniach “smigam” juz grzbietem,craulem i zabka. I jaram sie tym jak dziecko, kocham basen :)))))) Moje pytanie dotyczy zabki tzw dyrektorskiej,bardzo bym chciala plywac z wynurzona glowa,ale nie potrafie,jak sie tego nauczyc :>? Zazdroszcze tym ktorzy moga sobie tak lajtowo plywac i rozmawiac jednoczesnie. Jak tego dokonac??? Pozdrawiam!

  16. Marcin napisał(a):

    Cześć! Mi bardzo nie podoba się zwracanie per Ty, czuje się bardzo nieswojo przez taką formułę i nie rozumiem jaki był zamiar jej używania.

  17. joel napisał(a):

    Spróbowałam, ale nic z tego. Głowa ciągle włazi pod wodę 🙁

  18. klaudia napisał(a):

    Witam ponownie, udało mi się być tylko 2 razy na basenie, ale ciut postępy są

    już nie boję się aż tak wody, potrafię się z pomocą MAKARONA położyć na wodzie na plecach, a to dla mnie już duży postęp, nawet przepłynę tak na raz może z pół metra 😀

    wiem że muszę ćwiczyć oddechy bo przy nauce pływania na brzuchu zatapiam się , tzw PUPA idzie pod wodę

  19. bigi napisał(a):

    Witam, mam pytanie. Gdy pływam żabką wychodzą mi z wody stopy.Co robię źle?

    • Kamil napisał(a):

      Ciężko stwierdzić, proszę przejrzyj materiały dostępne na tej stronie oraz na YouTube

      • Czarek napisał(a):

        Witam.
        Chciałbym Pana prosić o pomoc ale ponieważ mam trochę do napisania a nie chce zaśmiecać strony mam pytanie czy jest możliwość kontaktu z Panem przez maila?

  20. Ania napisał(a):

    Fajny filmik ! Dowiedziałam się paru istotnych rzeczy pomocnych przy nauce pływania żabką. Ja uczę się sama pływać(od 10 miesięcy) i mam problem z nawrotami. Czy powinny być takie jak przy kraulu? Pływanie idzie mi coraz lepiej(50 razy w 35min) ale prosiłabym o jakieś wskazówki dotyczące nawrotów.
    Dziękuje i pozdrawiam

    • Kamil napisał(a):

      Hej,
      nawrot w żabce jest klasyczny czyli podpływamy do ściany i się od niej odbijamy (bez fikołka). Coś mi mówi, że będę musiał przygotować wpis o tym. Póki co polecam analizę olimpiady na youtube. Podpływasz, łapiesz się dłonią krawędzi, podwijasz nogi, odbijasz się nimi i dalej 😉

  21. Rafał napisał(a):

    W żabce mam taki problem, że nie wychodzi mi wygięcie stóp na zewnątrz tzn. robię wykop z obciągniętymi stopami, a nie z wychylonymi na zewnątrz. Chyba po prostu nie mam wyćwiczonego odpowiedniego mięśnia, bo nawet “na sucho”, czyli na brzegu na ławeczce nie wychodzi mi to wygięcie stóp. Proszę o podpowiedź jakie ćwiczenia można wykonywać poza wodą dla wyćwiczenia mięśni odpowiedzialnych za te wygięcie stóp.

  22. Edek napisał(a):

    Czytam tu o problemach z “nie wyćwiczonymi mięśniami” i jest coś co mógłbym innym poddać pod uwagę z własnego doświadczenia.
    Mianowicie dużo elementów ćwiczyłem na sucho np. w domu.
    By “nauczyć mięśnie” pracy w wodzie i odpowiedniej koordynacji.
    Wykorzystuję ciężarki w formie opasek na nadgarstki które też zakładam nad kostki.
    Z takim obciążeniem na ławce często korzystając dodatkowo z lustra wykonuję ruchy tak jak przy pływaniu.
    Zwracam przy tym uwagę na dokładność czyli techniczną stronę.
    Dodatkowe obciążenie jest jak matryca która wymusza odpowiednie zapamiętanie przez mięśnie prawidłowości ruchów.
    Już po kilku takich sesjach na sucho pływanie w basenie staje się diametralnie prostsze i łatwiejsze.

  23. Nauka pływania napisał(a):

    Uczyłem się pływać żabką leżąc na krześle – brzuchem na siedzisku. Osobno nogi, osobno ręce. Równie ważne są ćwiczenia mentalne, czyli wyobrażanie sobie (np. przed snem) że pływamy tym stylem i co robią wówczas kończyny i inne części ciała. To jest inaczej programowanie naszego mózgu.

  24. Anna napisał(a):

    Mam lat 55+ i dopiero teraz zaczęłam naukę pływania (regularnie chodzę na basen od 10-ciu miesięcy), czerpię z tego dużą przyjemność i tylko dlatego pokonuję dużo trudności i problemów. Jednego nie mogę pokonać, a mianowicie nie umiem płynąć prosto, ciągle znosi mnie na prawą stronę, obojętnie czy płynę na plecach, czy na brzuchu zawsze płynę po skosie, nie potrafię zmienić kierunku płynięcia. Chodzę na basen tylko w takich godzinach kiedy jest najmniej ludzi, bo ciągle na kogoś wpadam, trochę to kłopotliwe.Proszę o podpowiedź jakie popełniam błędy.

    • Kamil napisał(a):

      Wiesz Aniu ogólnie dowcip polega na koordynacji, sile ciągu itp. Jak się pływa w otwartych wodach (jeziora). To trzeba co jakiś czas wynurzać się w celach nawigacji. Wszyscy mamy tendencje do znoszenia. Na plecach ćwiczy się to pływając bardzo blisko taśmy oddzielającej tory, jednak tak by na nią nie wpaść. Możesz coś podobnego zrobić pływając na brzuchu (ot z zamkniętymi oczami). Problemem jest różnica w sile jaką generujesz każdą z rąk/nóg, problemami w rotacji (rotujesz bardziej na jedną niż na drugą). Wymaga to powolnych poprawek i pilnowania tego. Powiem tak, jak to opanujesz do poziomu bajer to w zawodach na wodach otwartych będziesz mieć sporą przewagę. W wyścigu na powiedzmy 1000m będziesz płynąć np. 1070m kiedy inni np. 1300m. 🙂

  25. Wiktoria napisał(a):

    Ja mam problem, że wiem jak się pływa żabką, ale boje się i cały czas trzymam się nogami żeby nie wejść pod wodę. Wczoraj gdy byłam na basenie, to próbowałam pływać i weszłam całą głową pod wodę, ale na szczęście wtedy wzięłam głęboki oddech i nie otwierałam oczu, i szybko wyszłam z wody. Ale boje się oderwać nogi od basenu.

  26. Halina napisał(a):

    Cześć Kamilu.
    Fajna strona, dzięki. Wszelkiej maści sportowcy amatorzy maja swoje fora gdzie można pogadać a z pływkami jakoś trudno, wiec tym bardziej cieszę się ze mogą tu zapytać.

    Wiem ze to obciach ale mam prawię pięćdziesiątkę i uczę się pływać. Jestem fizycznie dość rozwinięta bo nim wskoczyłam do wody zaczęłam uprawiać inne sporty.

    Dzięki uprzejmości lekarzy którzy wybili mi z głowy żabkę i kraula jako wysoce szkodliwe dla mojego kręgosłupa, nauczyłam się stylu grzbietowego i tak sobie nim pływam. Ale ile można!
    Kręgosłup podreperowałam dzięki uprawianiu sportu i wzięłam się za te żabkę a raczej za styl klasyczny.
    Najpierw instruktor który niczego mnie nie nauczył i zniechęcił /obydwoje za bardo chcieliśmy zaraz już osiągnąć sukces/, potem kilkuletnia przerwa i samodzielne próby, oglądane filmy na jutubie i podglądanie innych. I załamka.
    Na samych rękach popłynę. Na samych nogach z głową pod wodą – popłynę. Jeśli zsynchronizuję ręce i nogi popłynę ale. Jeśli nie będę wynurzać głowy do oddychania to jest ok. Głowa sama się tam jakoś będzie wynurzać i chować. Jeśli natomiast zechcę wykonać wszystko jak należy z oddychaniem włącznie wygląda to tak że z każdą sekwencją będę się zanurzać coraz głębiej aż przy piątym powtórzeniu będę za głęboko.
    To nie jest moje subiektywne wrażenie, postawiłam męża do obserwacji.
    Wygląda na to że przy zaczerpnięciu robię jakiś błąd w sylwetce który skutkuje późniejszym opadnięciem wgłąb. Małżonek twierdzi że to wygląda później jakby m nogami wpychała się pod wodę.

    Jestem strasznie sfrustrowana zwłaszcza że przy trzeciej próbie udało mi się przepłynąć jakimś cudem cały “mały” basen a potem już tylko było źle. Obserwuję ludzi robiących różne błędy , mielących bezsensownie wodę nogami i płyną nawet z lekko wynurzoną pupą tuż pod powierzchnią a ja nie mogę choć staram się jak nie wiem co i kombinuję jak koń pod górę.
    Proszę pomyśl co może być przyczyną.

    • Kamil napisał(a):

      Hej,
      ciezko na odleglosc tylko po tekscie ocenic. Pamietaj ze zabka posiada wylezenie. Calosc to takie mini nurki. Wyobraz sobie plywanie w poprzek basenu. Co kazda tasme musisz dac nurka. Mniej wiecej to pokazuje faze ruchow w zabce.
      Czemu to mowie? Bo musi byc elementy wynurzenia, ktorego u Ciebie brakuje. Przynajmnniej tak wynika z opisu. Ciezko mi cos wiecej powiedziec.

      • Halina napisał(a):

        Dziękuję za odpowiedź jednak myślę że to nie o napłynięcie czy też wyleżenie chodzi. Staram się pływać powoli i dokładnie jednakże przy kolejnych sekwencjach to wyleżenie by wypłynąć musi trwać zbyt długo. Zaczynam się podduszać, wypuszczam powietrze z płuc a że jestem chudzielec to wynurzanie wówczas ustaje albo się drastycznie spowalnia i muszę stanąć na dnie basenu /1,3m/ by pooddychać. Od razu mówię że potrafię wytrzymać pod wodą stosunkowo długo, mam porównanie bo robimy czasem rodzinne zawody.
        Po oglądnięciu filmów raz jeszcze myślę że mogę jeszcze poprawić prędkość chowania głowy między ramionami bo wysuwając je do przodu obserwuję ten moment znad powierzchni wody a widzę że moment wysunięcia u pływaków jest już z głową w wodzie między ramionami.
        Ale cały czas widzę ludzi pływających niemal “na stojaka” z głową wysoko, powolnie pląsających rękoma i dają radę. Dziecko mnie pociesza że do pływania żabka dyrektorską trzeba mieć tkankę tłuszczową ale to słaba pociecha bo wiem że tak nie jest.

        Kamilu, mam jeszcze zamówienie na temat wpisu. Okulary. Opowiem Ci jak jest u mnie. Nie wiem o okularkach nic. Kupiłam sobie jakieś tanie w Decathlonie kiedy uczyłam się nie umrzeć ze strachu zanurzając głowę pod wodę. Okazało się jednak że robią mi śliwki pod oczami. Pęknięte naczynka. Być może musiały być mocno naciągnięte by być szczelne a że gumka blisko oczu to nieszczęście gotowe. Kupiłam sobie więc takie “emeryckie” http://www.sklepmartes.pl/5943/okularki-do-plywania-arax-martes.jpg . Śliwek nie robią ale parują mimo powłoki anti frog i mimo moich poprawek płynem Areny z buteleczki.
        I tak używam bo choć widzę przez nie słabo to oczy nie czerwienieją no i coś tam widać.
        Ale zostaje pytanie co jest nie tak.
        Jak w ogóle zakłada się okularki, czy dociskać by się zassały, czy moczyć przed założeniem /gdzieś widziałam płukanie maski/, czy też starać się żeby nie dostała się pod nie ani kropla wody zakładając na suchą /po prysznicu?/ twarz i nie ruszać ?
        Wreszcie sam płyn – kiedy, jak i jak często go stosować bo producent zrobił jakąś marną instrukcje obrazkową i bądź tu mądry.

        I jeszcze jeden pomysł na wpis – higiena przed. Leży i kwiczy. Trzeba naród edukować. Zakładam że wiele osób się nie myje przed basenem bo im do głowy taka potrzeba nie przychodzi. W końcu do wody idą to się umyją. Po basenie też się nie myją zresztą. Struchlałam kiedy przeczytałam na babskim forum że panie w ramach dbałości o włosy przed wejściem do basenu oliwią je i nakładają wszelkiej maści odżywki.

        No trochę maruda jestem ale dziękuję za wyrozumiałość.

        • Kamil napisał(a):

          1)
          A widzialas siebie? Ktos Cie nakrecil? Mi duzo pomogly takie filmy.
          2) Nie sa emeryckie. Powiedzialbym, ze wracaja do łask. Okularki warto dobrac do ksztaltu twarzy. Mialem taka maske, jak pokazalas. Super byla przez 1-2 miesiace bardzo czestego plywania…potem kaplica (nie byly juz szczelne). Mam takie okularki, od wielu lat, ktore nie ciekna. Paruja strasznie ale oczy przynajmniej cale. Psikaczy do okularkow co pisalas uzywalem. Guzik a nie pomagaja. Myslalem nad plynami do okularow dla nurkow. Wszystko fajnie ale tam opakowaniu jest ostrzezenie ze nie mozna uzywac w okularkach do plywania (za blisko plastik oka)…. Nie mam dla Ciebie perfekcyjnej odpowiedzi. Ja po prostu ślinie te moje okularki. Powiem tak, na zawody kupowalem tanie…ale pasujace do mojej twarzy okularki. Dzieki temu mialem na start zawsze nowa powloke antyparujaca (a startowalem w jeziorach..tam liczy sie nawigacja).

          Co do przymierzania. Bedac w sklepie powinnas przylozyc okularki do oczu (bez zakladnia gummki) i powinny sie przyssac. Serio, tyle i az tyle.
          3) Zgadzam sie. Nienawidze plywac w perfumach. Plyne za kims i czuje w ustach perfumy….bleee

          • Halina napisał(a):

            No niestety nie mam możliwości filmowania. Jedyne co mi pomaga to moje odbicie w ścianie basenu. Tak są zamontowane światła że dopływając widać swój cień. Niby niewiele a pomaga w symetrii.

            Kamilu, już płynę!
            Trochę niedbale ale chyba musi to trochę potrwać.Gdy próbuję robić to staranniej to problem powraca. Złączone nogi opadają, kiedy mam je lekko rozchylone jest mi łatwiej utrzymać pozycję, dokładniejsze przygarnięcie rąk pod siebie wpływa na głębsze “zapadanie”. Trochę się oswoję z kolejnością działań i zacznę “szlifować”.

            Dużo pomogło mi powrócenie do początku. Wiec najpierw spokojne leżenie na wodzie na brzuchu /dotąd robiłam to tylko na plecach/ potem powolne rozgarnianie wody i spokojne łapanie oddechu. Potem już jakoś poszło.
            I wychodzi mi że chyba za późno wypuszczałam się na powierzchnie. Ręce już nad tym pracowały a reszta ciała jeszcze nie.

            Cieszę się jak nie wiem co.

            Wylizywanie wnętrza okularów działa perfekcyjnie!

            Jeśli trafia ci się smaczek podczas pływania to dla spokojności ducha myśl że to resztki mydła spod prysznica.

            Pozdrawiam Halina

          • Kamil napisał(a):

            Smaczek powiadasz 😛
            Co do powrotów do początków, to nawet wytrawni pływacy robią sobie sesje treningowe gdzie skupiają się na podstawowych ćwiczeniach. Powrót do początków to nieodłączny elementy pracy 🙂

        • niezaparowane_okularki napisał(a):

          Jeśli można to ja dodam od siebie 3 grosze w kwestii zaparowanych okularków.
          Przed wyjściem na basen spryskuje preparatem Areny na suche okularki wewnątrz dokładnie.
          Z reguły wystarczy “1 psik” na jedno szkiełko.
          Potem pozostawiam do całkowitego wyschnięcia.
          Przed wejściem do basenu krótko płuczę okularki w bieżącej wodzie pod prysznicem.
          Zakładam i nie zdejmuję już ich podczas pływania.
          A pływam ok 1 godz.
          Nie parują.
          Kiedyś próbowałem co chwilę zdejmować i płukać w basenie, ślinić itp.
          Wszystko na nic – efekt był krótkotrwały.

  27. Halina napisał(a):

    Cześć Kamilu
    Popływałam “na oczach” mojego uważnego dziecka i rzekło tak:
    Matka, pływasz. Jesteś królową płytkiego toru w godzinach zniżek emeryckich ale coś z głową za szybko startujesz w górę.
    I faktycznie wychodzę z wody już podczas rozgarniania wody rękoma na zewnątrz a na filmikach widzę że to chyba za wcześnie. Jednak kiedy robiłam to odrobinę później nie wychodziłam dość wysoko by sobie zaciągnąć spokojnie powietrza.

    Więc pytanie pierwsze – opóźniać wyjście czy dać sobie spokój?

    Druga sprawa to biodra. Rzeknij słowo co z nimi robić. Zwłaszcza żeby nogi nie chciały opadać. Który mięsień wykorzystać?
    Jak pływam na plecach to wiem że jak lędźwie pchnę do przodu to jestem płaska jak deseczka a tu nie mam pojęcia.

    • Kamil napisał(a):

      No to już coś więcej wiemy. Tylko widzisz…w żabce głowa jest nieruchoma. Nie porusza się “góra-dół”. To barki wychodzą z wody, a głowa jest tak jakby na sztywno ustawiona. Po tej sugestii, temat ‘opóźniania’ uważam za rozwiązany. Masz wyjść z wody tak by barki były nad wodą.

      Podejrzewam wiotkość w brzuchu/plecach. Żabka to taka sinusoida. Musisz ją wykończyć, a nie wlec za sobą nogi. Ciężko z opisu coś wywnioskować.

      Teraz bym wyczyścił tą głowę.

      • Halina napisał(a):

        A możesz rozwinąć okreśenie “wiotkosć w plecach/brzuchu”/?

        • Kamil napisał(a):

          Brak ‘sztywności’. W sensie, że ma tam spięcia mięśni.
          Wiesz tak sobie myślałem… w sumie jak odchyla się głowę do tyłu do automatycznie biodra się przesuwają do przodu. Z opisu Twojego wynika, że robisz to samo w wodzie. Może praca nad ustawieniem pozycji głowy rozwiąże dwa problemy na raz?

          • Halina napisał(a):

            Hm, czas minął, soś się poprawiło. Przepływam cały basen po wielokroć z odsapką grzbietowym. Na dno opadam gdy jestem już zmęczona więc możne to słaba praca rąk i rzeczywiście wtedy za łykiem powietrza trzeba już się odgiąć do góry.

            Miałabym jeszcze dwa pytania.

            Pierwsze to sylwetka w trakcie pływania. Dużo się mówi o rękach, nogach a o pracy biodrach niewiele tymczasem widać na filmach ze i stamtąd idzie siła napędowa w klasyku.

            Druga sprawa to zmiana pozycji do zmiany stylu czy zmiany kierunku. Co robić żeby nie nabierać przez nos wody kiedy np. czuje się zmęczona żabką i chce odwrócić się na plecy by płynąc grzbietem.

          • Kamil napisał(a):

            1) Z bioder cała siła jeśli chodzi o nogi. Pisałem o tym przy okazji kraula.
            2) Sposobów jest parę. Każdy inaczej podchodzi. Ja ustami zatykam nos. Inni nic nie muszą robić. Jeszcze innym wystarcza wydmuchiwanie powietrza.

  28. Michał napisał(a):

    Mam pytanie odnośnie stylu klasycznego. Chodzi o to, że wolno płynę. Z długim wyleżeniem potrzebuję ok.15 odepchnięć nogami (tor 25m). Tylko wiadomo jak jest na basenach, jest po kilka osób na torze i czuję się jak zawalidroga. Po fazie zanurzenia gdy ciało jest pod wodą muszę chwilę odczekać aż znajdę się bliżej powierzchni, ponieważ wtedy (przy głębokim zanurzeniu) trudniej wyjść głową nad wodę. Próbowałem zanurzać się mniej ale też to nic nie dało a dodatkowo stopy w fazie odepchnięcia wychodziły nad powierzchnię i zwyczajnie chlapałem co raczej w tym stylu nie występuje. Oczywiście jestem początkujący, uczę się od 09.2015. Żabką nauczyłem się pływać w grudniu i nie ma problemu, żeby przepłynąć np. 10 długości pod warunkiem, że mam pusty tor. A jak już muszę się na chwilę zatrzymać lub kogoś ominąć to całkowicie zatracam prędkość i mam wrażenie, że stoję w miejscu. Tak jeszcze nawiązują do pracy nóg. Czy “wykop” ma być blisko pod powierzchnią czy głębiej. Prosiłbym o jakieś sugestie.

    • Edek napisał(a):

      Mam podobnie.
      Z ciekawości policzyłem ile pchnięć nogami robi na 25 m osoba która mnie uczy pływać.
      Robi 10.
      Zapewne da się jeszcze mniej czyli efektywniej.
      Klucz to technika.
      I wyczucie rytmu czyli kiedy zaczynamy podciąganie nóg i kiedy odpychamy w stosunku jak ułożony jest tułów od pasa w górę czy już mamy wyprostowane ramiona itp.
      Minimalne rozsynchronizowanie daje dramatyczny spadek napędu z nóg.
      Trochę mi pomogło jak się nagrałem-video na basenie i zobaczyłem że robię wszystko równocześnie.

  29. Józef Klukowski napisał(a):

    Ten opis nauki pływania stylem klaszczynym nadaje sie do lamusa i nie ma nic wspólnego z zasadami biohydromechaniki i hydrauliki. Tego rodzaju technika pływania tym stylem nadaje sie tylko do robienia wycieczek po akwenach wodnych. Pływanie wyczynowe różni sie diametralnie od pływania turystycznego. Na pocieszenie dodam, że pływacy wyczynowi światowego formatu w 80% nie potrafią wykorzystac praw fizyki w pływaniu stylem klasycznym.

    • Kamil napisał(a):

      hej,
      napisz coś więcej 🙂

      • Józef Klukowski napisał(a):

        Ten opis nauki pływania stylem klaszczynym nadaje sie do lamusa i nie ma nic wspólnego z zasadami biohydromechaniki i hydrauliki. Tego rodzaju technika pływania tym stylem nadaje sie tylko do robienia wycieczek po akwenach wodnych. Pływanie wyczynowe różni sie diametralnie od pływania turystycznego. Na pocieszenie dodam, że pływacy wyczynowi światowego formatu w 80% nie potrafią wykorzystac praw fizyki w pływaniu stylem klasycznym.

  30. Artur napisał(a):

    Dodam swoje 3 grosze dla zupełnie początkujących starszaków (coś co wydaje mi się ważne, a jest często pomijane) jako ktoś kto zaczął pływać w wieku 40lat.
    Dzieciaki są spokojniejsze, natomiast osoby starsze zaczynają zwykle na początku panikować. Naukę pływania należy rozpocząć od nauki oddychania, zatem normalnie stoimy na nogach, bierzemy oddech, głowa pod wodę na ugiętych kolanach i spokojnie w sposób ciągły wypuszczamy powietrze – najlepiej z kontaktem wzrokowym z drugą osobą ileś tam serii, aż poczuje się komfort psychiczny. Dalej coś takiego już w wylezeniu do  żabki, nabieramy powietrza, odbijamy się, suniemy po wodzie z wyprostowanymi rękoma i spokojnie przechodzimy do pozycji stojącej kiedy zaczyna brakwać powietrza, daje nam to też odnalezienie równowagi przy wyleżeniu. Póżniej dodajemy do tego ruchy rąk od żabki, żeby moża było przekonać się, jak niewielki ruch pozwala wynurzyć głowę (z napędem np. od kraula, bo nie trzeba o nim zbyt myśleć i łatwiej o pozycję poziomą) a dalej już przechodzimy do właściwej nauki stylu. Wtedy wg mnie można zacząć używać deski czy makaronu, ale tylko po to, żeby móc się skupić wyłacznie na ruchu rąk lub nóg. Zawsze należy pamiętać o wyprostowanej, rozciągniętej pozycji – kręgosłup musi być prosty jak strzała, przy wypietych/opuszczonych pośladkach czy zawiniętym kręgosłupie toniemy.
    Tak naprawdę najważniejsze to zachować w wodzie spokój by móc nabrać powietrza bez paniki, minimalny ruch pozwala utrzymać się na wodzie. Przecież leżenie wyprostowanym na plecach z lekko odchyloną głowa do tyłu samo unosi przy minimalnym ruchu nóg. Zresztą, poprawne oddychanie jest kluczem do swobodnego pływania w każdym stylu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na nasz newsletter.

FreshMail.pl