FreshMail.pl

Jak przełamać strach przed wodą hydrofobia część 1

Kamil

Twórca bloga :) Uwielbia sport, a w szczególności techniczne aspekty.

Może Ci się również spodoba

28 komentarzy

  1. Adrian Strójwąs napisał(a):

    U mnie strach wywołała sytuacja gdy byłem jeszcze małym chłopcem i z kuzynem bawiliśmy się w jeziorze. W pewnej chwili kuzyn stwierdził, że dopłynie do wyspy. Niestety nie dopłyną i zaczął się po środku drogi wracać a potem topić. Oczywiście został uratowany, ale od tamtej pory unikam otwartej wody

    • Kamil napisał(a):

      Cześć Adrian!
      Unikasz? Toć nie Ty się topiłeś. Może pomogłaby Ci bojka ratunkowa? Ja pływając w wodach otwartych zawsze takie coś za sobą ciągnę. Niby nic, ale w przypadku niebezpieczeństwa mam się czego chwycić. Tego typu sprzęt ma też spory wpływ na komfort umysłowy w wodzie.

  2. Krzysztof napisał(a):

    W moim przypadku, strach przed wodą , wywołał w podstawówce “zły instruktor pływania” gdy inne dzieci szybciej nauczyły się pływać niż ja, postanowił wrzucić mnie na środek basenu, no niestety co pogorszyło sytuacje, i od tamtej pory nie pojawiłem sie na basenie, pomimo tego próbowałem pokonać bariere psychiczna i “nauczyłem” sie pływac na mazurach na płytkiej wodzie, no i to koniec mojego pływania dalej nie wypłynę jak nie widze dna .

    • Kamil napisał(a):

      Wiesz w moim przypadku na strachy pomaga zabezpieczenie. Wspinaczka mnie nie paraliżuje jak sam wiąże węzły itp. W przypadku jezior wypływam z bojką ratunkową “pamelką”. Samo ciagnięcie tej bojki uspokaja mnie. Może i Tobie pomoże?

    • Marcin napisał(a):

      Witam,
      U mnie byla podobna sytuacja, z tym że ja w żadnej się nie nauczyłem. Mam 40 lat i mam ten strach. Mój syn też go mial. Małżonka wzięła instruktora i teraz mój syn 7 latek świetnie pływa. Po namowach żony i syna też postanowiłem spróbować u tego samego instruktora. Niebawem czeka mnie pierwsza lekcja “chodzenia” w wodzie 🙂

  3. Aga napisał(a):

    Poszukuję kontaktu z rozsądnym trenerem pływania, który pomoże mojemu 8 letniemu synowi pokonać strach przed wodą po nieprzyjemnych doświadczeniach w szkole

  4. iwona napisał(a):

    Jakiś czas temu zaczęłam się uczyć pływać kraulem. Niby jest coraz lepiej, ale jakoś nie potrafię się przełamać z zanurzaniem głowy do wody, jak tylko ją zanurzam to wlatuje mi woda do nosa i zaczynam się krztusić i rezygnuję, pozostawiając głowę na powierzchni.

  5. boogna napisał(a):

    witaj 🙂 mam prawie czterdziestkę na karku i kolejny cel nauka pływania…..od dwóch miesięcy chodzę na kurs….mam poczucie ,że nie idę do przodu ……przez lęk ,który mnie paraliżuje………na początku było tragicznie ,teraz potrafię położyć się na wodzie…..problem nie istnieje jak jestem przy krawędzi basenu………przy lince oddzielającej tory-czuję paniczny lęk……..powoli tracę wiarę…

    • Kamil napisał(a):

      Hej,
      Wiesz to jest jak z życiem. Kurczowo się czegoś trzymamy a by pokonać strach czasem trzeba się puścić tego czego się kurczowo trzymamy. Z tym moim zdaniem jest podobnie. Zejdź pod wodę. Dojdz do dna. Poczuj jakie to uczucie i je zaakceptuj.

  6. boogna napisał(a):

    Dziekuję 🙂 Dziś zwyciężyłam z lękiem ,co będzie jutro nie wiem ,dzis wygrałam 🙂 Stanęłam na środku basenu…daleko do ściany..daleko do linki..lęk okropny ..rzuciłam sie na wodę i płynę /co prawda strzałką/ ale utrzymałam się na wodzie i dobiłam do brzegu …uffffff dziekuję 🙂

  7. ewelina napisał(a):

    moj ojciec wziął mnie na łódkę i popłynął ze mna przez wisłę gdy mialam 4 lata…tak okropnie przestraszyłam sie, ze więcej juz nigdy nie weszłam do wody, teraz z biegiem lat a mam ich prawie 50 bardzo zazdroszcze ludziom którzy doskonale radza sobie w wodzie i umieja pływać!!! juz pewnie nigdy nie bedę miala odwagi wejsc nawet do basenu!!! oje dzieci,mąż, pływaja doskonale, nurkują a ja patrzę na nich z zazdrością… tak że kochani rodzice wszystko z rozumem!!!

    • Sławomir Roszkiewicz napisał(a):

      Ja mam teraz 48 lat i ucze się pływać i nieżle mi idzie.Trzeba tylko chcieć i nie przejmować się wiekiem .Pozdrawiam.

    • toja napisał(a):

      Chciałabym mieć, 40 a nawet 50 lat. Jak mówią na naukę nigdy nie jest za późno. Mam 62 lata, niedawno podjęłam naukę pływania. W dzieciństwie topiłam się trzy razy. Mój rezultat-pływam na plecach- z czego się bardzo cieszę. Zaczęłam pływać pieskiem, idzie mi coraz lepiej. Powoli pokonuję strach. Żabką no niestety zaczęłam pływać z rękawkami. Przeczytałam, że żabka jest jednym z trudniejszych stylów. Trochę podniosło to mnie na duchu. Jestem pewna,że zrealizuję swoje marzenie. Wszystkim uczącym się życzę wytrwałości i powodzenia. Sobie również.

  8. Marcin napisał(a):

    Ja parę lat temu się zdrowo podtopiłem .(reanimacja )
    Chce przezwyciężyć lek i nauczyć się pływać.
    Tylko jakoś narazie nie wyobrażam sobie wejścia do wody bez kapoka , a w basenie pływać w kapoku trochę dziwnie to wygląda napewno bym wzbudził tym wielkie zainteresowanie na basenie a tego chce uniknąć ….

  9. Marcin napisał(a):

    cały post mi nie wszedl nie wiem dlaczego
    poszukuje instruktora – terapeuty który pomorze mi przełamać lek przed woda

  10. Paweł Marczykowski napisał(a):

    Cześć, ja mam takie pytanie, co zrobić jeśli zachłysnę/zakrztuszę się wodą, a nie mam się czego chwycić?

    • Kamil napisał(a):

      Hej,
      powiem Ci tak. Jak mnie na zawodach na jeziorze przykryła parę razy fala tak, że nie miałem już powietrza w płucach przeszedłem do żabki. W sumie chcesz mieć głowę nad wodą. Z czasem opanujesz oddychanie ‘mieszanką’ wodno-powietrzną i będziesz lepiej sobie radzić. Taka moja rada, zdaje egzamin…testowałem 😉

      • Dorota napisał(a):

        Co masz na myśli, mówiąc “mieszanka wodno-powietrzna”? 🙂
        Też mam ten problem – lęk przed tym, że zabraknie mi powietrza, a w okolicy nie będzie murku/liny do złapania ani dna pod stopami. Dzięki za podpowiedź z żabką. Style mam m/w opanowane, zwłaszcza kraula, “tylko” jak dotąd pływałam na płytkiej wodzie, nawet bardzo płytkiej (już 1,4 m mnie przeraża, a mam 1,7 wzrostu).

        • Kamil napisał(a):

          To co czytasz 😉 Trochę wody, trochę powietrza. Czyli Twój wdech nie jest perfekcyjny, trochę wody się nabiera. W ustach ‘oddzielasz’ jedno od drugiego 🙂 Lęki to temat bardzo indywidualny. Na basenie masz świadomość, że od dna się odbijesz. Na jeziorze możesz pływać z bojką ratunkową (co swoją drogą zalecam).

  11. Lukasz napisał(a):

    Hej ja mam całkiem inny problem otóż:
    -nie boję się wody w takim sensie żebym bał się wejść do czy pod wodę. Jeśli basen czy jezioro jest płytkie, mogę wejść po szyję do wody, nawet zanurzyć się i siedzieć pod wodą jakiś czas, nawet to lubię. Problem jest taki że nie umiem pływać. Chodziłem na różne szkoły pływania, ale boję położyć się na wodzie tak, by mnie unosiła. A właściwie nawet oderwać od gruntu pod wodą. Po prostu wpadam w panikę i zaczynam chwytać się czegokolwiek co jest dookoła. Na basenie, z duża bojką mogę w jakiś mniej bądź bardziej wysublimowany sposób machać nogami by płynąć do przodu, natomiast nie puszczę się bojki itd. Wydaje mi się że pewność sprawiło by mi jakbym potrafił stanąć w miejscu i się unosić na wodzie w pozycji pionowej, ale w każdej szkole pływania słyszę że to najtrudniejsze w pływaniu i tego się uczy na końcu. I często słyszę że jestem beznadziejnym przypdakiem…
    Moi obydwoje rodzice są niepływający i nigdy specjalnie nie wchodzili do jakichś zbiorników wodnych…

    No i btw, mając kilka lat się topiłem, może to dlatego…

    • Kamil napisał(a):

      Hej,
      wiesz to problem który musisz sam przełamać. Może w brodziku spróbuj? A pionowe unoszenie się to praca na nogach i rękach. Nogi jak do kraula a ręce wykonują ruchy stabilizujące po bokach ciała jak w scullingu.

  12. scuba napisał(a):

    Ja w wieku 19 lat nauczyłem się pływać w Chorwacji w słonej wodzie xD. Wcześniej w szkole miałem basen, ale nie lubiłem. Raz, że długo nie mogłem się nauczyć i bałem się właśnie zanurzenia, bo gdy woda dostawała mi się do nosa, to była masakra. Dwa że nie lubiłem się rozbierać i pokazywać w negliżu przy ludziach. Do tej pory nie lubię, dlatego bawię się w nurkowanie 😀

  13. ela napisał(a):

    Ale jak przełamać strach przed samym zanurzaniem głowy w wodzie? Moja córka darła się jakby ze skóry ją obdzierali! więc dla zachęty sama zanurzyłam twarz w misce….i poczułam, że ani sekundy dłużej nigdy tego nie chcę! przeciez od razu czułam, że się duszę! Poza tym jak woda mi sięga do klatki piersiowej to jest to dla mnie szok termiczny: spowalnia mi się oddech, albo tracę dech….Tragedia! A córka ma w szkole basen obowiązkowy! musiałam ją w minionym teraz roku szkolnym w pazdzierniku zwolnić z basenu do konca roku, bo w każdy dzien, gdy miał być basen histerycznie płakała ze strachu!

    • Kamil napisał(a):

      Witaj,
      cóż doradzić. Mogę na wstępie powiedzieć iż temat lęków jest bardzo indywidualny. Każdy inaczej go rozwiązuje, w sposób dla siebie działający. Przykład z miską jest w moim rozumieniu jakąś formą komfortowego zmoczenia twarzy bez potrzeby przebywania całym ciałem w basenie. Pisząc iż czułaś że się dusisz przypomniałaś mi o długich wstrzymywaniach oddechu gdzie mówimy o wielu minutach pod wodą. Tam to uczucie braku powietrza także występuje. Interpretuje to się jednak wtedy jak uczucie głodu. Niby czujesz się głodna ale wiesz że to dopiero uczucie, nie faktyczny stan zbliżania się do śmierci głodowej. Oczywiście porównuje tutaj do zaawansowanej techniki. Jednak daje ona do myślenia iż nie mamy wpływu na to co odczuwamy, możemy jedynie wpływać na interpretację. Kibicuje Ci szczerze, że dasz radę odnaleźć klucz do siebie. Sam mogę Ci jedynie pokazać drogę którą inni przebyli, drogę dająca sukces jednak drogę która niekoniecznie jest dla Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na nasz newsletter.

FreshMail.pl